Organizer po złożeniu w trakcie malowania. W tym celu wydobyłem głęboko schowany pistolet lakierniczy - opisywany jako "mały". Przy aerografie to jednak wyjątkowo toporne urządzenie...
Model Spitfire IXc z Eduarda w skali 1/48, w edycji Royal Class, został przeze mnie zakupiony zaraz po premierze, czyli dobrych kilka lat temu. W zasadzie był to jeden z pierwszych moich modeli w 1/48, a na pewno pierwszy model Eduarda w mojej kolekcji. Do dziś opracowanie robi bardzo dobre wrażenie, wtedy dla kogoś obeznanego głównie ze skalą 1/72, było szokiem, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przedstawiam, głównie obrazkową, relację z budowy tego świetnego modelu Spitfire. Jak wspomniałem, bazą był zestaw Royal Class, oczywiście wykorzystałem tylko jeden model we wczesnej wersji IXc. Budowa bogatego wnętrza zestawu zajęła sporo czasu, ale liczba detali i części była spora jak na model w skali 1/48. Nie obyło się bez dodania kilku własnych elementów, w tym wszystkich przedstawionych na fotografiach kabli - do wykonania których użyłem drucików miedzianych i mosiężnych. Oczywiście część detali to standardowa blaszka Eduarda. Model jest świetnie spasowany, w zasadzie jedyne miejsce, k...
Trochę nietypowy wpis... W tym modelu prawie wszystko co mogło pójść źle, poszło jeszcze gorzej. Oto wszystkie te wpadki, które udało się udokumentować fotograficznie. Jeszcze pewne doprecyzowanie faktów - nie są to wady znakomitego zestawu Army, a jedynie moje nieudane eksperymenty, wpadki czy po prostu nieudolność. Model pierwotnie miał być w zdobycznym malowaniu Technical Air Intelligence Units – South West Pacific Area i nosić numer S10. Kolorystyka - aluminum czyli natural metal finish (NMF) - miała posłużyć za poligon dla niektórych nowych dla mnie technik. Montaż wnętrza przebiegł w zasadzie bezproblemowo. Jedynie trochę trudności sprawiło wklejenie drukowanego fotela od Eduarda, który okazał się nieco za duży - ale przeróbka nie była ani trudna, ani pracochłonna. Pierwsze problemy pojawiły się przy obróbce łączeń niektórych elementów. I tak, na grzbiecie kadłuba, dwie linie równoległe linie podziału znajdują się bardzo blisko łączenia połówek kadłuba - i t...
Nakajima Ki-84 Hayate "Frank" Arma Hobby 1/72 - model malowany farbami Bilmodel, Mr. Color, MRP oraz Hataka. Brudzenie specyfikami AK, Ammo, Modelers World, Tamiya. W modelu wykorzystałem kalkomanie KARAYA D7206 Captured Butcherbirds part 5. Ale jak do tego doszło? Na początku roku 1945 Amerykanie przejęli dwa samoloty Ki-84, które trafiły na testy do Technical Air Intelligence Units – South West Pacific Area. Samoloty otrzymały numery S10 i S17. W maszynie oznaczonej S10 wykryto sporo wad fabrycznych i została wkrótce zezłomowana. Ale co jeśli jednak nie? W wojennej zawierusze udało się jednak przetransportować samolot do Stanów, gdzie zrządzeniem losu trafił na nią Major Jim Dalglish, weteran i as myśliwski 354 Grupy Myśliwskiej. Jako że Majorowi Ki-84 mocno przypominał zdobycznego FW-190, którym latał w Europie, postanowił doprowadzić samolot do stanu lotnego i pomalować go w barwy swojej “Foki”. Samolot otrzymał skróconą wersję nazwy własnej “Cobra” w porównaniu do “Cobra...
Komentarze
Prześlij komentarz