Model Spitfire IXc z Eduarda w skali 1/48, w edycji Royal Class, został przeze mnie zakupiony zaraz po premierze, czyli dobrych kilka lat temu. W zasadzie był to jeden z pierwszych moich modeli w 1/48, a na pewno pierwszy model Eduarda w mojej kolekcji. Do dziś opracowanie robi bardzo dobre wrażenie, wtedy dla kogoś obeznanego głównie ze skalą 1/72, było szokiem, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przedstawiam, głównie obrazkową, relację z budowy tego świetnego modelu Spitfire. Jak wspomniałem, bazą był zestaw Royal Class, oczywiście wykorzystałem tylko jeden model we wczesnej wersji IXc. Budowa bogatego wnętrza zestawu zajęła sporo czasu, ale liczba detali i części była spora jak na model w skali 1/48. Nie obyło się bez dodania kilku własnych elementów, w tym wszystkich przedstawionych na fotografiach kabli - do wykonania których użyłem drucików miedzianych i mosiężnych. Oczywiście część detali to standardowa blaszka Eduarda. Model jest świetnie spasowany, w zasadzie jedyne miejsce, k...
Często tak mam że wszystkie dodatki są droższe od modelu
OdpowiedzUsuńArtur Domanski Jak się policzy blaszkę, jakież żywice, metalowe lufy a także ciekawsze kalkomanie to pewnie tak wyjdzie. Ale tu myślę że cenę robi mały popyt - mało jest "wariatów" lepiących szybowce ;)
OdpowiedzUsuńSebastian Pluta dokładnie masz rację, szybowce to wdzięczny temat, ale mocno niszowy
OdpowiedzUsuń